Janina, psycholog, lat 36. Krzysztof, wschodzący psychoanalityk, lat 34. Z połączenia tych dwóch osób powstaje Aleksandra, lat zero.
Po dwudziestu latach doszło do mnie, że jestem połączeniem moich rodziców. Szokujące odkrycie! Teraz już wiem, że wrzucając do miksera 36letnią Janinę i 34letniego Krzysztofa, dostaniemy Aleksandrę.
Ale dlaczego jestem dziś dziewczyną, mam 167cm wzrostu, kręcone włosy i zielone oczy? W ciągu tej jednej sekundy, wylosowałam (mniej lub bardziej przychylną) przyszłość.
Że też wcześniej nie pomyślałam, mogłam mieć biust po babci! Nigdy nie miałam farta. Teraz już niestety za późno, muszę zadowalać się tym, co mam. Ewentualnie mogę zaprzyjaźnić się z żelem silikonowym.
Zastanawia mnie, co jest najdogodniejszym wyjściem - udawanie bycia zadowolonym z czegoś, co nie jest takie, jakie chcemy by było, czy sztuczne go naprawianie? Jako trzecia opcja zostaje nam zawsze szczerość samemu ze sobą i otaczającą nas rzeczywistością, ma to jednak skutki uboczne - uciekających w popłochu innych ludzi.
Udawanie zadowolenia wiąże się z próbą oszukania zarówno samego siebie, jak i słuchacza, że nasze deficyty mają bardzo wiele zalet i zasadniczo cieszymy się, że na przykład, mamy owłosione stopy.
Sztucznym rozwiązywaniem problemu może być golenie tychże stóp. Wtedy w naszym świecie owe włoski nie istnieją, nawet nie musimy nikomu tego udowadniać, przecież nic nie widać. Lekka wtopa czeka nas jednak, jeśli partner budzący się przy nas rano zauważy bądź poczuje jeża, ale od tego mamy kompleks, by pamiętać o codziennym goleniu. Z drugiej strony nawet goląc je dziesięć razy dziennie, w końcu zorientuje się, że coś z tymi kończynami jest "nie tak". Pozostaje nam więc tylko czekać na tę pełną grozy chwilę.
Oczywiście, nie można zapomnieć o trzeciej opcji i słynnym Wiem jakie to obrzydliwe, tak się tego wstydzę, nie mogę na siebie patrzeć. Pamiętajmy tylko! Kończąc takie zdanie orientujemy się, że nasz współrozmówca poszedł do toalety, lub przytakuje dalej, mimo, że przestaliśmy mówić.
Którą opcję wybrać? Zrobić z siebie wariatkę, paranoiczkę czy ofiarę z tragedii antycznej? Teraz to dopiero mam zagwozdkę. A może tak po prostu... to przyjąć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz