Kolejny raz obudziły ją Głosy. Leżała, nie potrafiąc ani wstać, ani jakkolwiek się ruszyć. Gdzieś w oddali słyszała, jak rozmawiają, śmieją się, plotkują, dyskutują. Ona słuchała. Taka jest rola, słuchanie i podziwianie. O czasu do czasu wyrażenie aprobaty, gdy już pękają z zachwytu, głównie nad sobą.
Głosy często ze sobą rozmawiają. Chyba się lubią. Jej jednak nie pytają o zdanie. Nie ma dla niego miejsca w tym innym życiu, gdzieś w innym świecie.
Ona ma jednak jedną poważną wadę - pragnie poczucia akceptacji. Od Głosów również. Dla nich jednak jest ona tylko przymusowym towarzyszem. Mimo, że żyją już przy niej od dawna, cały czas nie pokazały swojego prawdziwego oblicza. Ona przez to, że nie może ich dostrzec, przez to, że ich nie zna, czuje lęk. Boi się zbliżać, boi się mówić. Unika konfrontacji.
Głosy często żądają i wyrażają dezaprobatę. Obserwują jej życie, zwracając uwagę na błędy, które popełnia. Każą je zmieniać. Kradną jej prywatność, zachowując swoją dla siebie. Pokazują, jakie są ważne, jak nad nią panują. Nie okazują szacunku, obrażając się równocześnie, gdy ona odwzajemnia się tym samym.
Czasem zastanawiam się, czy to ona nie zna Głosów, czy to one nie znają jej. Z samych obserwacji, zwłaszcza prowadzonych wybiórczo, można wyciągnąć omylne wnioski. Zgnieciona jednak ciężarem banicji, nie jest w stanie mówić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz