sobota, 19 marca 2011

zło

Wkurw. Złość. Irytacja. Wkurw. Złość. Złość. ZŁOŚĆ. Zawód.
Uwielbiam to. Wprost uwielbiam!

Te jakże urokliwe, nieuzasadnione uczucia, kłębiące się w mojej usranej myślami głowie.
Błąd! Błąd! Błąd!
Kolejny błąd, popełniany przeze mnie, co najgorsze, z pełną świadomością. No, może prawie pełną, ale jednak.
Jaki to trzeba mieć talent do wplątywania się w niezręczne sytuacje! To niesamowite, że moje zdolności ujawniają się w tak idiotycznych kwestiach. Kolejny raz nie jestem z siebie dumna, oj nie jestem!

Czy naprawdę walka ze sobą musi być taka ciężka? Czy naprawdę nie mogę mieć naturalnych, dobrych odruchów? Po co ta wieczna sprzeczność..

To trudne, że nie potrafię słuchać już samej siebie. Mam ochotę zapaść się pod ziemię, zakopać i nigdy stamtąd nie wrócić. Życie w formie prochu byłoby dużo mniej uciążliwe.

Po co to wszystko?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz